Kim jest Bohater? Inspirująca historia Stefana Karskiego (Bochenka)

Radość, którą budzimy w drugich, ma tę osobliwość, że zamiast słabnąć, jak każde odbicie, wraca ku nam jeszcze bardziej promienna.

W. Hugo

 

 

Jak często inni są z Ciebie DUMNI?

Jak często słyszysz, że jesteś wzorem do naśladowania, autorytetem, przykładem osoby którą inni chcieliby być?

Jak często inni mówią o Tobie pozytywnie?

Jak często jesteś dla innych INSPIRATOREM motywującym do działania?

 

A może zanim pomyślisz o innych, zacznij najpierw od Siebie.

 

Jak często jesteś z Siebie DUMNY?

Jak często jesteś dla Siebie wzorem do naśladowania?

Jak często mówisz o Sobie pozytywnie?

Jak często INSPIRUJESZ, motywujesz Siebie do działania?

 

Czy dobrze czujesz się we własnej skórze?

Czy jesteś z Siebie zadowolony?

Czy akceptujesz Siebie takim jaki jesteś?

Czy żyjesz w zgodzie z Samym Sobą?

Kiedy ostatnio Siebie pochwaliłeś?

Kiedy powiedziałeś o Sobie dobre słowo?

Kiedy udowodniłeś Sobie, że zrobiłeś coś co wydawało się niemożliwe do zrealizowania?

Co robisz, aby być lepszym od Siebie Samego z dnia wczorajszego?

 

Wrócę jeszcze na chwilę do innych…

 

Co robisz, aby żyć nie tylko dla Siebie, ale również dla innych?

Kiedy ostatnio komuś pomogłeś, tak szczerze, bezinteresownie, kiedy ten ktoś poczuł w Tobie realne wsparcie?

Kiedy ostatnio powiedziałeś o kimś, albo do kogoś pozytywne słowo?

 

 

Mój blog nazwałem Zostań Bohaterem. Ta nazwa nie jest przypadkowa. Poprzez wpisy chcę Cię inspirować, chcę abyś  zrobił krok w kierunku bycia Bohaterem własnego życia.

 

Kim w takim razie jest właśnie taki Bohater?

 

Wróć do powyższych pytań. Jeżeli na każde z nich znalazłeś pozytywną odpowiedź, zaczynając od Siebie, a kończąc na innych to oznacza, że już nim jesteś. Jeżeli jednak, są takie pytania na które nie masz odpowiedzi, albo ta odpowiedź jest negatywna to CO CHCESZ Z TYM ZROBIĆ?

 

Co chcesz zrobić, aby być z Siebie DUMNYM, aby inni byli z Ciebie DUMNI?

 

Poznałem kiedyś niesamowitego człowieka,  który pokazał mi jak można żyć, pomimo różnych (czasami ekstremalnych) przeciwności losu. Jak można cieszyć się życiem, samemu niewiele mając. Jak dzięki własnej determinacji i uporowi realizować życiowe marzenia. Jego historia jest dla mnie inspiracją. Często do niej wracam, kiedy mam chwile wątpliwości, albo kiedy zastanawiam się którą drogę wybrać. Poznaj historię Stefana Bochenka.

Urodził się 24 września 1919 roku na wschodzie Polski w Brynicy koło Żytomierza (obecna Ukraina). Uczył się w lokalnym liceum, gdzie między innymi dobrze opanował język niemiecki. Kiedy we wrześniu 1939 roku na teren Polski wkroczyły wojska sowieckie, jego rodzina cudem uniknęła deportacji.  On sam został jednak siłą wciągnięty do armii radzieckiej z której uciekł pod koniec lata  1941 roku w trakcie jednego z natarć wojsk hitlerowskich. Tylko dzięki znajomości języka niemieckiego nie został zastrzelony przez żołnierzy niemieckich. Ponieważ znał również rosyjski to „pracował” jako tłumacz. Po jakimś czasie, kiedy był już niepotrzebny, został osadzony w jednym z hitlerowskich obozów koncentracyjnych na terenie Rosji. Był tam świadkiem największych okrucieństw jakie  jeden człowiek może zrobić drugiemu. Nawet w tym piekle na ziemi doświadczył jednak  ludzkiej życzliwości. Przeżył dzięki pomocy  niemieckiego kapelana. Dał mu wówczas wiarę, że dobroć istnieje na ziemi.

W 1943 roku w wyniku ofensywy radzieckiej, obóz w którym przebywał został zlikwidowany, a wszystkich jeńców przewieziono na przymusowe roboty do Niemiec. On sam jednak tam nie dotarł. Uciekł, wyskakując w okolicach Nowego Miasta z rozpędzonego pociągu. Wówczas zrealizował jedno ze swoich marzeń. Wrócił do kraju, który kochał. Pieszo dotarł do Kielc, gdzie mieszkała jego koleżanka jeszcze z czasów licealnych – Irena Czubińska. Tutaj został żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych. Aż do zakończenia wojny dokonywał wielu akcji dywersyjnych na terenie województwa świętokrzyskiego.

Dwa dni przed wkroczeniem armii sowieckiej, wziął ślub z Ireną w kieleckiej Katedrze. Jak sam wspominał „Pamiętam ten dzień – wystraszony ksiądz, wystraszeni świadkowie, a zamiast organów grały nam spadające w pobliżu pociski – niesamowite przeżycie”.  Opowiadał o tym z uśmiechem na twarzy, traktując tą historię jako pewnego rodzaju anegdotę.

Po wkroczeniu sowietów  do Kielc, musiał uciekać do Poznania ponieważ rozpoczęły się czystki polityczne, w trakcie których w pierwszej kolejności byli wyłapywani żołnierze AK. Tam ukrywając się zmienił nazwisko na Karski, ukończył również studia na Uniwersytecie. W Poznaniu wrócił do swojej pasji jeszcze z czasów młodzieńczych, czyli aktorstwa. Po kilku latach ponownie zamieszkał w Kielcach,  które jak każde inne miasto w powojennej Polsce było zrujnowane. Życie większości osób w tym czasie było szare i smutne. Postanowił jednak, choć trochę to zmienić i dodać kolorytu tej niezbyt ciekawej rzeczywistości. Najlepszym sposobem na to była „wyprawa”  do świata baśni i wyobraźni. Z walizką pełną lalek zaczął podróżować po miejscowościach regionu świętokrzyskiego opowiadając dzieciakom przepiękne historie.  Początkowo nie otrzymywał z tego tytułu  żadnych gratyfikacji, uśmiech na twarzy małych słuchaczy był dla niego najlepszą nagrodą. Kochał dzieci i wiedział, że poprzez opowiadanie  różnych, baśniowych historii mógł im dać to co najlepsze, przeniesienie się do świata dziecięcych fantazji.

Jego największym marzeniem było stworzenie teatru z prawdziwego zdarzenia. Po wielu miesiącach tułaczki, „zajął” jeden z pustostanów w centrum Kielc, gdzie w 1955 roku już oficjalnie założył Teatr Aktora i Lalki „Kubuś”. 1204023712_teatr-lalki-i-aktoraPoczątkowo spektakle grano w spartańskich warunkach.  Sala była nieogrzewana, a nieszczelny dach  utrudniał pracę w deszczowe dni. Warunki  tam panujące nie spełniały jakichkolwiek norm. Dzięki jego determinacji i  wsparciu najbliższych przyjaciół budynek ten powoli zaczął przypominać prawdziwy teatr.

Stefan Karski pełnił tam wiele ról od konserwatora (sam krok po kroku remontował budynek tak, aby warunki w nim panujące chociaż w minimalnym stopniu gwarantowały pewien komfort pracy), przez aktora, kierownika artystycznego, reżysera, aż po funkcję dyrektora. Kolejne 18 lat zarządzał teatrem, realizując swoje największe marzenie. Po latach pracy na jego rzecz, przekazał „pałeczkę” młodszemu pokoleniu. Rozpoczął pracę jako nauczyciel języków obcych i zaangażował się w  działalność społeczną.

 

Miałem to szczęście, że osobiście poznałem Stefana Karskiego. Zapamiętałem go jako osobę, wiecznie uśmiechniętą. Nawet jak opowiadał o mrocznych wydarzeniach z okresu wojny zawsze szukał miłych wspomnień. Miał niezwykłe poczucie humoru.  Do dziś pamiętam jak będąc już w sędziwym wieku, za każdym razem kiedy ktoś go pytał jak się czuje odpowiadał „Bardzo dziękuję,  na pewno  lepiej niż jak za tydzień 🙂 ” lub „Jak to mówią Japończycy, jako tako 🙂 ”. Był niezwykle skromnym człowiekiem, dla którego najważniejszymi wartościami była rodzina (często mawiał na różnych spotkaniach „Najważniejsze że rodzinka w komplecie”), ojczyzna,  dbanie o prawdę historyczną, miłość do drugiej osoby. Sam dla siebie nie chciał nic, a jego wewnętrzną nagrodą był uśmiech drugiej osoby. Chciałbym mieć tyle determinacji w dążeniu do celu co on miał.

Zmarł 18 lutego 2015 roku w wieku 96 lat.

 

stefan-karski-2 stefan-karski-pogrzeb

 

Myśląc o Stefanie Karskim na każde z pytań które przytoczyłem na początku mojego wpisu odpowiedziałbym pozytywnie.

Choć nigdy tego nie okazywał, był DUMNYM człowiekiem, z którego inni mogliby brać przykład.

 

Czego od niego się nauczyłem?

 

Bardzo dużej pokory do życia, czerpania radości z najmniejszych nawet rzeczy, cieszenia się każdą chwilą, doceniania życia takim jakie jest, szacunku dla drugiej osoby nawet jeżeli wydaje się być po drugiej stronie barykady, życia z myślą o innych a nie o sobie oraz niezwykłej konsekwencji w realizacji własnych marzeń.

Dla mnie był Bohaterem.

 

Po przeczytaniu tej historii pomyśl przez chwilę jak często jesteś z siebie DUMNY? Jak często inni są DUMNI z Ciebie?

Pomyśl co możesz zrobić, aby być Bohaterem własnego życia?

 

 

Na koniec chciałbym przytoczyć słowa Stefana Karskiego

Wszystko co piękne, rodzi się w trudzie.” 

Dużo  jest w tym prawdy.

 

Radek Toporek

 

PS1. Teatr Aktora i Laki „Kubuś”, nieprzerwanie od momentu założenia przez Stefana Karskiego, ma siedzibę w tym samym miejscu na ul. Dużej 9 w Kielcach

PS2. Jeżeli znasz historię Bohatera, intrygującego, inspirującego od którego wszyscy możemy się czegoś nauczyć, którego historię warto aby poznali czytelnicy tego bloga,  to wyślij do mnie maila na adres blog@zostanbohaterem.edu.pl To może być ktokolwiek, kto Twoim zdaniem jest dla Ciebie przykładem do naśladowania. Podziel się jego historią z innymi.

 

  • 19 września 2016
  • 0 komentarzy

Zapisz się do newslettera.

To miejsce jest szczególne, ponieważ obok informacji o kolejnych wpisach, zapisując się na newslettera otrzymywasz ode mnie dodatkowe, wyjątkowe materiały kierowne tylko do Ciebie. Już teraz dostaniesz całkowicie za darmo opis ćwiczeń zwiększających pewność siebie, czy też zmieniających przekonania, które teraz Cię ograniczają. Raz na jakiś czas wysyłam tylko dla czytelników mojego newslettera wartościowe publikacje innych autorów oraz dodatkowe wskazówki, niedostępne na stronie głównej bloga, które mogą Ciebie inspirować do działania. Nie czekaj i zapisz się już teraz!!!
* = required field

Zobacz pozostałe posty

Kiedy myślisz, że jesteś przeciętny…

  Czasami warto się zatrzymać i poszukać w swoim otoczeniu, w sobie samym wartości dzięki, [...]

Miej wizję siebie. Decyduj o swojej przyszłości!!!

  „Cierpliwie i konsekwentnie twórz wizję siebie w przyszłości, realizując po drodze małe [...]